9 października 2025

5/2025



Tak sobie myślę, że ten 2025 jest dziwny.

Niespodziewany i turbo intensywny. Tak że czasami się zastanawiam, jak ja daję sobie radę.

Ale po kolei.

Miałam iść do dentysty, wyrwać ósemki. Chociaż jedną ósemkę. No tu nie wyszło, bo wielokrotnie przekładane wizyty nigdy nie dojdą do skutku. Bo panu doktorowi się wzięło i zmarło, tydzień przed wizytą. I jak recepcjonistka zadzwoniła to byłam jak, co kurwa znowu?? A ona, że no jakby echem, pan jakby zmarł przedwczoraj, co nie. No z tym handlować się nie da, więc pewnie znów odłożę to na kolejne sto lat zanim znajdę kogoś sensownego. I taniego przy okazji. Najlepiej dwa w jednym (polecajki proszę).


Później wymyśliłam że wrócę na appki randkowe, bo co złego może się stać? Okazuje się, że niewiele, bo jednego czerwcowego dnia, czekając na to aż Uznański-Wiśniewski poleci w kosmos, oglądając to na moim świeżo zamontowanym telewizorze, postanowiłam że zagadam do tego jednego, co ma kota na profilowym zdjęciu. No bo - co może pójść nie tak? Tydzień później byliśmy już na randce, nawet chyba niecały tydzień, i od tej pory widujemy się non stop. Tzn w moim słowniku to jest non stop, bo też jakby potrzebuję czasem chwili/dnia/wieczoru dla siebie.
 
Po pierwszej randce byłam jak OKAY, he cute, po drugiej nie wiedziałam, czy dojdzie do trzeciej bo wciąż było OKAY, ale jakoś nie wiedziałam czy jest ten vibe, ale po trzeciej po prostu wiedziałam że to swój chłop. To znaczy mój. Dwa tygodnie od poznania się przyszedł składać mi regał, bo jak Zosia samosia stwierdziłam, że zrobię to sama co skończyło się na rozkręcaniu go następnego dnia. Po dwóch miesiącach pojechał do mojego domu rodzinnego, poznał moich rodziców, spal ze mną w moim łóżku i zaprzyjaźnił się z MOIM psem. Po trzech miesiącach hmmmm ma mi dać klucze do swojego domu, co bym kiedyś zajrzała do jego kota pod jego nieobecność.


No i co, mam chłopa i oby był nim jak najdłużej bo naprawdę nie chcę wracać na portale randkowe. Co jest naszym mottem pt nie zostawiaj mnie, nie chcę z powrotem na appki.


W przypływie dobrej passy życiowej zapisałam się na egzamin na prawo jazdy co naprawdę nie mogło się dobrze skończyć, bo o to spipcyłam egzamin na parkowaniu. Po tym jak trafiłam na spoko egzaminatora, zrobiłam trudniejsze rzeczy a zjebałam parkowanie a nawet wycofywanie z miejsca parkingowego. Chciałabym trafić na tego chłopa bo jesteśmy umówieni że następnym razem zdaję. I tego się trzymajmy. Zmotywowałam nawet Chłopa do tego żeby zapisał się na jazdy doszkalające. What a woman can do.


Minusy są takie, że wciąż pracuję gdzie pracuję, ale to również jest sprawa rozwojowa.


See ya