Zastanawiam się, po ilu porażkach człowiek może się w końcu poddać? Po ilu „koszach” można stwierdzić, że samotne życie z psami i książkami będzie lepszym wyjściem niż kolejne „wystawianie się”? Dla koleżanki pytam, oczywiście, nie dla siebie, koleżanka straciła wiarę w ludzkość, w siebie i w facetów, i najchętniej zakopałaby się w łóżku na milion kolejnych lat. I jeden dzień dłużej, tak profilaktycznie.
Na moje nieszczęście ostatni raz widzieliśmy się przed moimi urodzinami, wobec czego typ poczuł się w obowiązku aby kupić mi prezent. Turbo miłe, przyznaję, trochę byłam zaskoczona, ale no, puzzle i książka? Poczułam jeden z niewielu razy w życiu, że ktoś naprawdę dobrze mnie zna. Poczułam się doceniona, zaopiekowana, motyle w brzuchu latały jak szalone. A dzisiaj wystawiłam je na vinted bo przyrzekam, że układanie ich byłoby tylko przypomnieniem kolejnego niewypału życiowego. Przynajmniej zarobię na swoim nieszczęściu. To jest ta monetyzacja życia prywatnego?
Powoli jednak dochodzę do wniosku, że to pewnie coś ze mną jest nie tak. Oczywiście psipsi mi powiedziała, że nie, to on jest zjebany z czym jednocześnie się zgadzam i przybijam piątkę, i każdą część ciała, ale może coś w tym jest? Może to ja jestem zjebana i po prostu nie da się mnie kochać, lubić, spędzać ze mną czas. Może to ja jestem tym zapalnikiem, choć znów - jestem na sto procent pewna, ze tym razem podchodziłam do tego bardzo na luzaku, starałam się nie robić żadnych planów „na zaś”, ani do przodu; cieszyłam się z kolejnych spotkań, nie nagabywałam w ciągu dnia a każde okresy nieodpisywania tłumaczyłam sobie logicznymi sytuacjami dzięki czemu nie wpadałam w jakieś nieproszone stany lękowe.
I na chuj to wyszło, bo po pracy dostałam sms czy możemy pogadać i ja już powinnam wiedzieć. A przez ten czas pomiędzy miałam żmudną nadzieję, że może jednak nie. W starciu ze mną nagle każdy facet okazuje się być niegotowy, mieć zły czas, wątpliwości, dwie lewe nogi i brak półkuli mózgu odpowiadającej za racjonalne myślenie. Typ próbował jeszcze mówić - na moje pytanie, skąd pomysł na randki skoro nie jest gotów? - że myślał, że był. No M drogi, ewidentnie myślenie nie jest twoją mocną stroną więc bym się tak tym nie chwaliła!
Jak z przytupem zacząć 2025, to z przytupem.
A we wtorek ortodontka. Co może pójść nie tak? :)