29 stycznia 2025

2/2025 Vienna waits for u


Zastanawiam się, po ilu porażkach człowiek może się w końcu poddać? Po ilu „koszach” można stwierdzić, że samotne życie z psami i książkami będzie lepszym wyjściem niż kolejne „wystawianie się”? Dla koleżanki pytam, oczywiście, nie dla siebie, koleżanka straciła wiarę w ludzkość, w siebie i w facetów, i najchętniej zakopałaby się w łóżku na milion kolejnych lat. I jeden dzień dłużej, tak profilaktycznie.

Na moje nieszczęście ostatni raz widzieliśmy się przed moimi urodzinami, wobec czego typ poczuł się w obowiązku aby kupić mi prezent. Turbo miłe, przyznaję, trochę byłam zaskoczona, ale no, puzzle i książka? Poczułam jeden z niewielu razy w życiu, że ktoś naprawdę dobrze mnie zna. Poczułam się doceniona, zaopiekowana, motyle w brzuchu latały jak szalone. A dzisiaj wystawiłam je na vinted bo przyrzekam, że układanie ich byłoby tylko przypomnieniem kolejnego niewypału życiowego. Przynajmniej zarobię na swoim nieszczęściu. To jest ta monetyzacja życia prywatnego?


Powoli jednak dochodzę do wniosku, że to pewnie coś ze mną jest nie tak. Oczywiście psipsi mi powiedziała, że nie, to on jest zjebany z czym jednocześnie się zgadzam i przybijam piątkę, i każdą część ciała, ale może coś w tym jest? Może to ja jestem zjebana i po prostu nie da się mnie kochać, lubić, spędzać ze mną czas. Może to ja jestem tym zapalnikiem, choć znów - jestem na sto procent pewna, ze tym razem podchodziłam do tego bardzo na luzaku, starałam się nie robić żadnych planów „na zaś”, ani do przodu; cieszyłam się z kolejnych spotkań, nie nagabywałam w ciągu dnia a każde okresy nieodpisywania tłumaczyłam sobie logicznymi sytuacjami dzięki czemu nie wpadałam w jakieś nieproszone stany lękowe.

I na chuj to wyszło, bo po pracy dostałam sms czy możemy pogadać i ja już powinnam wiedzieć. A przez ten czas pomiędzy miałam żmudną nadzieję, że może jednak nie. W starciu ze mną nagle każdy facet okazuje się być niegotowy, mieć zły czas, wątpliwości, dwie lewe nogi i brak półkuli mózgu odpowiadającej za racjonalne myślenie. Typ próbował jeszcze mówić - na moje pytanie, skąd pomysł na randki skoro nie jest gotów? - że myślał, że był. No M drogi, ewidentnie myślenie nie jest twoją mocną stroną więc bym się tak tym nie chwaliła!

Jak z przytupem zacząć 2025, to z przytupem.

A we wtorek ortodontka. Co może pójść nie tak? :)




20 stycznia 2025

1/2025 tatuaż



Kronikarskim obowiązkiem donoszę, że zrobiłam sobie tatuaż. A nawet dwa, ale jeden typu szczególny, a drugi to moje widzimisię, ot spełnione marzenie. Zrobiłam go akurat w urodziny, i wracając później tego samego dnia do domu, pomyślałam że pokażę go babci. No ale jakby nie pokażę, ponieważ mam go dlatego, że ciebie już tu nie ma.


Pomysł miałam na niego dobry, bo skoro nie zdążyła mi nic napisać, to przecież… jest jej notes z przepisami. Wysłałam kilka zdjęć tatuatorce, która z ciągu literek-przepisów wydobyła te literki które mnie interesowały. Na przedramieniu mam więc napis „bądź szczęśliwa”, co mi powiedziałaś babciu, kiedy widziałyśmy się ostatni raz. Nie miałaś już siły podnieść głowy z poduszki, więc nachyliłam się aby przybić ci piątkę. Będę szczęśliwa, postaram się. A tak będę cię miała zawsze przy sobie.


Tatuatorka zrobiła z tego tiktoka, który musiał się dobrze roznieść, bo nie tylko mi się wyświetlił na feedzie, ale tez koleżankom i znajomym z pracy. Jedna z nich nawet myślała, że ja się dopiero tym filmikiem zainspirowałam, a tu taki zonk: to ja. To mój tatuaż, moja ręka i moje złamane serce, którego na ekranie telefonu na szczęście nie widać. I tylko czasem, smarując go łapie się na tym: i wish u were here, a nie ten tatuaż. Ale podobno nie można mieć wszystkiego, co nie?


[ przynajmniej mam ładny tatuaż który zawsze będzie mi przypominał, że byłaś, i będziesz zawsze kiedy ktoś się spyta, co to za tatuaż, co znaczy, to musiałaś ją chyba kochać, no jacha, heńka ]