To było pomiędzy, w przerwie od „Na noże” lecącego czasem miałam wrażenie, w tle. Powiedziałam, że „jeszcze mnie nie denerwuje, ale zawsze może zacząć”,a jako głuchy chłopak oczywiście zrozumiał, że mnie denerwuje. Głupia wymiana zdań, jedna z dwóch mionów które dotąd przeprowadziliśmy. „Miałem coś powiedzieć, ale jak cię denerwuję, to nie” dodał, a ja już wiedziałam.
Powiedział coś, na co czekałam od miesiąca? Odkąd samej wypsnęło mi się gdzieś ot, bo tak poczułam, bo nie przefiltrowałam w głowie, że może nie chcę tego rzucać w świat pierwsza.
Był wieczór jak milion innych - przyszłam wieczorem, zjedliśmy chipsy, robiłam duolingo parę minut przed północą. W tle leciało „Na noże”. Kocham cię, powiedział, a ja poczułam, ze świat się nagle zatrzymał.
Później rozmawialiśmy o dzieciach, ile ich chcemy, czy córki czy synów, a może parkę? Ale nie teraz, zaraz, kiedyś, w przyszłości bliżej nieokreślonej. Rano wstawał do pracy, dał buzi na do widzenia, przytulasa na dobry dzień, a zaraz gdy zamknęły się za nim drzwi, usnęłam i spałam dalej.
Śmiesznie obudzić się w jego domu, bez niego.
25 stycznia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz